poniedziałek, 7 października 2013

ELBRUS RACE - 11 dni do eliminacji

07.09
W beczkach już jak u siebie. Ogarnęliśmy system nabierania wody pitnej :)




Inne ekipy próbowały ale nie szło tak zgrabnie jak nam ;).

Korzystamy z toalety z widokiem na Ushbe - 6 lat temu próbowałem na nią wejść ale nie dałem rady. Stoi i czeka na lepsze czasy.


Dzisiaj prognoza w końcu się sprawdziła - wyszło słońce i zobaczyliśmy dwa wierzchołki Elbrusa i ścianę Kaukazu. Na lekko ruszyliśmy do Skal Pastuchowa - po około 2 godzinach dotarliśmy na miejsce (4650 m) skąd szybko zawróciliśmy bo wiatr ok 100 km/h mocno przemrażał - jak się później okazało to właśnie powyżej 4500 m rozpoczynały się potężne wiatry, które utrzymywały się praktycznie przez cały nasz pobyt tutaj nie licząc 2 okien pogodowych.



Na trasie bardzo spokojnie wyprzedzaliśmy wszystkich. Tych na ciężko,lekko,w rakach,bez raków. Również tych którzy wyprzedzili nas ratrakiem :).

 

Jak na aklimatyzacje plan wykonany w 100%. Jako jedyni śpimy w namiocie i jako jedni z niewielu nie korzystamy z podwózki ratrakiem lub skuterem. Szczyt dzikości Elbrusa objawił się nam zaraz po zejściu z góry. Oto duża grupa rodaków pakowała się na ratrak z takimi walizkami :)


Śmiesznie lub żałośnie wyglądali ciągnąc je po śniegu. Jak rozumiem dzisiaj można już wysiąść z samolotu do taksówki, podjechać pod wyciąg, wjechać na beczki, potem do ratraka i dojechać na 5100 m. Potem pozostaje jedynie 550 metrów w pionie i Elbrus "zaliczony". No każdemu jego Everest a może oni będą pierwszymi zdobywcami Elbrusa z walizkami na kółkach - powodzenia anyway!

Wieczorkiem spróbujemy jakiegoś interwała dziabnąć pod górkę na lekko :) Z interwała jednak za wiele nie wyszło za to pojedliśmy jak królowie - fasola z oliwkami i kuskusem - niebo w gębie i wiele radości:



 

A no i piwko - warto było targać puszkę :) 

video


Do tego spaliśmy od 22 do 6 wiec regeneracja erste sorte - i ta urzekająca sceneria ;).




4 komentarze:

  1. przepiękne okoliczności przyrody!

    OdpowiedzUsuń
  2. pełen romantyzm - następny raz zabieram żonę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest mistrzostwo świata - jaki tam jest bałagan! I chaos! A Pan z walizką... nie lekceważ potęgi mocy.. kto wie co oni mieli w walizkach i na co się czają. A jeśli to pierwsze wejście zapisujące się w kartach historii w stylu - http://248am.com/mark/funny/jaccuzzi-au-sommet-du-mont-blanc/ :)

    OdpowiedzUsuń